Nazwa użytkownika:    Hasło:   
center-left.png center-right.png
Nawigacja
blank.gif blank.gif
Losowy cytat:
Próbując przewidzieć działania jakiegoś polityka na polu gospodarczym, nie daj się zwieść jego słowom; patrz co robi.
blank.gif blank.gif
Foto-chmurka
blank.gif blank.gif
Ostatnio dodane
Zdjęcia
 [2860]
Użytkownicy
Artykuły
Do ściągnięcia
Komentarze
blank.gif blank.gif
Najczęściej oglądane
Zdjęcia
Do ściągnięcia
Artykuły
Linki do stron
blank.gif blank.gif
Zegar & Kalendarz
blank.gif blank.gif
Odliczanie
Jeszcze tylko

do wakacji! To wcale nie tak długo ;-)
blank.gif blank.gif
Klubowy kubek
blank.gif blank.gif
Nawigacja
Artykuły » Recenzje, opisy, rekomendacje » Kot po Falkonie'2012, czyli ceny rosną, a poziom usług spada.
purple-btm-left.png purple-btm-right.png
Kot po Falkonie'2012, czyli ceny rosną, a poziom usług spada.
Jak zapewne wnioskujecie z tytułu, zachwycony tegorocznym 13. Zjazdem Miłosników Fantastyki nie byłem. Tym niemniej, moja ocena subiektywną jest. Na pewno dla nowicjuszy tegoroczny Falkon był bardzo interesujący, ale ja już dużo zjazdów widziałem i na niejednej podłodze spałem, więc moje wrażenia różnią się od wrażeń nowicjuszy. Ale po kolei.
Kłopoty zaczęły się już na początku. Dostałem fioletowy identyfikator mediów, ale okazało się, że nie przysługuje mi wstęp na Targi 3d. Nie wiem, kto namieszał, organizatorzy czy Gladius (Gladius się nie przyznaje), ale człowiek dysponujący wejściówkami poinformował mnie, że jeśli nie wykupię wejściówki teraz, to już nie będzie mi dane jej wykupić w terminie późniejszym. Wtedy jeszcze wierzyłem w organizację Falkonu i w dobrą wolę orgów, więc sięgnąłem do portfela i zapłaciłem żądaną sumę 20 zł, choć coś mi tu jakby nie grało finansowo. W podejrzeniach utwierdziłem się rozmawiając z pozostałymi członkami ekipy jakiś czas później, a gwóźdź do trumny mej naiwnej wiary przybiła wizyta na stronie targów w poszukiwaniu nazwy jednej z firm, gdzie jak byk nadal figuruje "bilet wstępu - 9zł
dzieci do lat 7 pod opieką osoby dorosłej wstęp bezpłatny". Odczucie, że zostałem zrobiony w konia przejechało się buldożerem po mojej sympatii do zjazdu. A później wcale nie było dużo lepiej.
Już w piątek został odwołany wykład, na który ostrzyłem sobie zęby, a znajomi mający bliższe kontakty ze stroną organizacyjną wspominali o bałaganie czającym się za pozornie gładkim przebiegiem konwentu.
Rzut oka na sale dostępne w centrum wystawowym, gdzie miały się odbywać spotkania z zaproszonymi gośćmi i wykłady naukowe potwierdził moje najgorsze przeczucia - jeśli chodzi o prelekcje, poprzednia miejscówka oferowała dużo lepsze warunki. Brakowało nagłośnienia, więc prelegenci nie dysponujący donośnymi głosami byli słabo słyszalni w dalszej części sali, a jeśli jeszcze ktoś usiadł chcąc ulżyć zmęczonym odnóżom, o odbiorze treści mógł zapomnieć. Przynajmniej istotnej większości treści oraz wrażeniach wzrokowych.
A jeśli już o wrażeniach wzrokowych mowa - sale były wprawdzie dwie, ale prawdopodobnie zrobione z jednej, co można było poznać po obwodach oświetlenia, których to obwodów był jeden dla obu sal. I jeśli w jednej z nich chcieliśmy obejrzeć slajdy i prowadzący gasił światła w rejonie ekranu, w sąsiedniej sali gasły światła oświetlające prelegenta. Efekt był taki, że ktoś tam szedł je natychmiast zapalić, co uniemożliwiało nam obejrzenie slajdów w stopniu rozpoznawalnym. Gdy próbowaliśmy ponownie zgasić światło, w drugiej sali ktoś je natychmiast zapalał i tak wkoło Macieju. Na początku było to nawet zabawne, ale na krótko. Raz nawet ktoś z obsługi wyszedł na chwilę, a gdy wrócił oznajmił triumfującym tonem, że dogadał się i teraz już będzie w porządku. Starczyło na dwa slajdy.
Na WYSPiE dwie całkiem spore aule (każda posiadała własne obwody oświetlenia) gwarantowały, że nawet jeśli nie było miejsca, to coś się tam znalazło na schodach - i to całkiem wygodne. Tutaj nie. Zwłaszcza, że często-gęsto prelegenci sprawiali wrażenie, że niezbyt pewnie czuli się w prezentowanych dziedzinach i ściszali głos w takich momentach jakby się bali, że do słuchaczy dotrze ich ignorancja. Niestety, docierała :-( i błędy merytoryczne nie należały do rzadkości. Niektórym prelegentom ponadto plątały się slajdy, skakali pięć przezroczy do przodu żeby coś pokazać, po czym wracali trzy wstecz. Nie wyglądało to profesjonalnie i raziło moje pragnienie wiedzy. Trochę lepiej wypadały wykłady w pobliskiej szkole, gdzie w nieco bardziej kameralnej atmosferze prelegenci byli bardziej słyszalni i prezentowali swoje materiały z entuzjazmem pozwalającym pominąć ewentualne błędy, zresztą często z sympatią korygowane przez słuchaczy. Nie wstydzili się też zadawać pytań, jeśli mieli jakieś wątpliwości, co zapisuję tym prelekcjom też na plus, bo widownia często prezentowała wysoki poziom znajomości tematu.
Całość przynajmniej w części uratował znakomity wykład profesora Grzywnowicza, poprowadzony z fantazją, brawurą, tzw. "jajem" i dowcipem oraz często obrzydliwymi informacjami, podanymi jednak w fascynujący sposób. Warto było go wysłuchać zwłaszcza, że na koniec czekała nas degustacja muchomorów w marynacie. Charyzma profesora tak dużą była, że nikomu ręka nie zadrżała gdy sięgał po talerzyki i widelce by nałożyć sobie grzyby, którymi straszeni jesteśmy od najmłodszych lat. Były znakomite :-).
Zabrakło wykładu Winniczka, który również potrafił rozruszać towarzystwo zarówno swoją osobowością, jak i przygotowaniem oraz samym tematem. Przydałby się też Piotr Cholewa, z podobnych do Winniczka przyczyn. Byli za to pisarze, wśród których sporą widownię zgromadził jak zwykle Pilipiuk. Temat może nie był jakiś atrakcyjny, ale umiejętności rozbawiania publiczności pozazdrościć mogliby mu najlepsi kabareciarze.
W jednym niewątpliwie zmiana miejscówki wyszła Falkonowi na plus: wszystkie sklepy zgromadzone zostały w wielkiej hali i nie trzeba było ganiać po przeróżnych zakamarkach, żeby znaleźć jakieś stoisko, bo wystarczyło wejść z lornetką na galeryjkę i się rozejrzeć. Na tej samej hali była wypożyczalnia gier i stoliki do zagrania, co zwiększało sympatyczny harmider. Wracałem zresztą tam często, przeliczając chude zasoby portfela na wszystkie przyciągające wzrok towary.
Jeśli chodzi o noclegi, tym razem było bliżej, bo tylko jakieś 15 minut marszu w jedną stronę. My spróbowaliśmy się rozłożyć w piwnicy, ale po północy przyszła kobieta podająca się za szefową tego bałaganu i stwierdziła, że mamy się wynosić. Udało nam się ją ubłagać argumentując, że rozmawialiśmy z urzędującą tam panią i nawet dostaliśmy od niej przedłużacz, co by móc naładować baterie w sprzęcie elektronicznym lub coś sobie ugotować (np. wodę). Niestety, o godzinie szóstej rano gadzina znów się pojawiła i kazała nam się bezwarunkowo zmywać twierdząc, że pani dyrektor placówki się dowiedziała i będzie dym. Jeśli to prawda, to gratulujemy pani dyrektor wywiadu, który działa nawet w godzinach 2-6 rano. Tylko jak wytłumaczyć słowa szefowej orgów wypowiedziane ok. drugiej-trzeciej w nocy, gdy się na chwilę obudziłem, że "o szóstej przyjdę ich wygonić, żeby nie było przypału"? Kitem mi to pachnie, moi drodzy i wyrzuceniem prewencyjnym, a nie poprzypałowym, niestety. I to po raz kolejny zraziło mnie do imprezy. Ciekawe, czy usłyszę od orgów "to nie przyjeżdżaj", co utwierdziłoby moje poglądy na ich poziom.
Zakwaterowaliśmy się w jednej z sal wykładowych i tak udało nam się złapać jeszcze trochę snu. Tak, wiem, na zjeździe zasadą jest, że się chodzi w stanie niewyspanym, ale niewyspanym z własnego wyboru, a nie z przymusu. To ogromna różnica.
Podsumowując: Falkon'2012 oceniam na jakąś tróję. Owszem, wielki był jak zwykle i w jakiejś mierze atrakcyjny, ale zabrakło gwiazd wśród prelegentów lub tematów, które by mnie zainteresowały. Fakt zrobienia mnie w konia z ceną targów 3D dodaje minus do tej trói. Niestety, od kilku lat obserwuję dołowanie Falkonu (poprzedni był wprawdzie lepszy, ale niewiele), który zmienia się w coraz większą imprezę kosztem jakości i swoistego nastroju. Ale nie tylko ja odniosłem wrażenie, bo inni uczestnicy też to zauważyli i jakoś mniej tłumnie przybywają na ten nadal jeden z większych zjazdów w Polsce. Zupełnie jakby uznali, że tzw. "twardogłowi" wielbiciele Falkonu i tak przyjadą, a dla świeżaków nie trzeba się wysilać, bo przełkną wszystko. Być może (mam nadzieję) organizatorzy pójdą po rozum do głowy, albo spadek frekwencji ich do tego zmusi i zaczną się bardziej starać by przywrócić Falkonowi dawną chwałę, bo jeśli nie, to upadek jego jest bliski. I nie wiem, czy mu tego nie życzyć po moich przykrych doświadczeniach w tym roku. Amen.
purple-btm-left.png purple-btm-right.png
Komentarze
348 #1 Karate Radom
dnia grudzień 04 2012 15:13:57
Zgadzam się z Tobą w dużej mierze Kocie.Tegoroczny "Failkon" wypadł kiepsko .W porównaniu z poprzednim na którym byłem czyli 10 ten był znacznie gorszy.Począwszy od miejsca (a raczej dwóch )które niestety nie zapewniały takiego komfortu jak WYSPA,a to przez brak mikrofonów ,zimno panujące na gameroomie ,źle działającą klimatyzację i oświetlenie a także przez podzielenie na dwa budynki co dla mnie osobiście było dość uciążliwe.
Sama organizacja kona wypadła dość słabo .Wielkie braki w obsłudze ,znikający helperzy ,dość duży chaos panujący wśród organizatorów.Pozwolę sobie przytoczyć dwie sytuacje które obrazują niedoróbki:
sytuacja pierwsza:
Jestem w red roomie robię sobie herbatę i słyszę telefoniczną rozmowę jednego z orgów dotycząca tego ze nagle im się skończyła woda dla prelegentów (jest godzina 21) i on nie wie co ma zrobić bo jakiś tam główny org kazał mu zadzwonić o tej porze do dostawcy lub kogoś w tym stylu (to właśnie z dostawcą rozmawia) i ma nadzieje ze woda jeszcze dziś będzie dowieziona bo już nie maja ani jednej butelki.
Sytuacja druga:
Ostatniego dnia kona na prelekcji w dużej auli młoda dziewczyna traci przytomność ,udzielam jej pierwszej pomocy jak pan Bóg przykazał .W drugiej kolejności proszę o wezwanie ekipy medycznej ,niestety prelegentka nie wie nawet z kim się skontaktować więc wysyłam jakiś randomowych ludzi na korytarz żeby poszukali kogoś kto wie jak wezwać medycznych.Co się okazuje ? Na naszym pietrze nie ma nikogo z organizacji bo helpy które siedziały przy drzwiach gdzieś sobie poszły dopiero piętro niżej ktoś wzywa medycznych a mijają kolejne minuty. Medyczni przychodzą gdy tak właściwie jest już po sprawie.Na szczęście było to tylko zwykłe omdlenie nie chcę nawet myśleć co mogłoby być gdyby było to coś poważniejszego .
Wnioski wyciągnijcie sami z tych dwóch przykładowych zdarzeń.
Kolejna sprawa to panele.Te miały znacznie gorszy poziom niż na poprzednim konwencie na którym byłem .Poza tym niektóre miały mylące tytuły a sztandarowym tego przykładem był panel o tym czy
RPG uczy .Okazało się ze panel jest swoistą autopromocją prowadzącego i jego książki o tym jak zmienić i przystosować systemy do nauczania (nomen omen słuchając go to wiele nie wymyślił ,ot wrzucił mechanikę na odpowiednie tory). Z tego panelu wyszedłem wielce niezadowolony i zniesmaczony postawą prowadzącego a spodziewałem się dobrego punktu programu.
Ogólnie rzecz ujmując wiele paneli było przygotowanych w sposób słaby ,wyglądało to jakby prowadzący tylko dla tego prowadzili te dyskusje żeby dostać zniżki na wejściówki.Kiepskie takie zachowanie jak nie oburzające.Gdyby nie prelekcje z bloku popularno naukowego to konwent pod względem merytorycznym mógłbym uznać za jeden ze słabszych na których byłem a tak uznaję go za średni i to w dolnej granicy średniości jeśli mogę to tak ująć.Ogólnie bez szału.Jeśli zaś chodzi o stopień organizacji, to ta wypadła na bardzo kiepskim poziomie.Wszędzie zauważalny chaos mnóstwo niedoróbek,jak już wspomniałem znikający helperzy,a o zachowaniu wobec nas pierwszej nocy które było rodem z Gestapowskich wzorców wzięte(nigdy na żadnym konie czy to anime czy fantasy nie spotkało mnie coś takiego) nawet nie wspomnę.
Podsumowując faktycznie masz racje , że jeżeli organizatorzy nie ogarną się to z roku na rok ten kon będzie umierał bo starsi fani tacy jak Ty i ja Kocie zrobią mu na prawdę złą renomę,no chyba że organizacji zależy tylko na nowych i młodych konwentowiczach ,ale i ci także nie wszyscy są na tyle głupi że tą słabą papkę jadącą na legendzie przełkną.
Tyle z mojej strony. Pozdrawiam !Smile
purple-btm-left.png purple-btm-right.png
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
purple-btm-left.png purple-btm-right.png
Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony
Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Świetne! Świetne! 0% [0 głosów]
Bardzo dobre Bardzo dobre 100% [1 głos]
Dobre Dobre 0% [0 głosów]
Średnie Średnie 0% [0 głosów]
Słabe Słabe 0% [0 głosów]
purple-btm-left.png purple-btm-right.png
Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło




Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
blank.gif blank.gif
Shoutbox
Musisz się zalogować żeby wysłać wiadomość.

08-12-2017 21:25
Nie ma co siać fermentu. Dobrze że otwierają sklep na żeromskiego bo w GS albo w M1 czynsz by ich pociągnął na dno ... jeśli ceny w sklepie stacjonarnym będą mieli takie jak w necie to fajnie się zapo

08-12-2017 19:34
Myślę że jest odwrotnie. To własnie w centrach teraz ludzie się ubierają, a centra miast mogą być oddane na rozrywkę. Jutro otwarcie. To filia wargamera. Jest na fejsie do oglądania.

02-12-2017 21:38
Nie śmierdzą. Po prostu dziś na Żeromę nie chodzi się, żeby kupić książki, ale buty, komórę albo wziąć pożyczkę. Po rzeczy dziwne jak książki (czy choćby figurki) chodzi się do centrów handlowych.

23-11-2017 23:02
Nie siej defetyzmu kocie, były plany by pierwszy wargamer też był na żeromie. Jak był na 25 czerwca to zarzucali nam że daleko, a teraz buty śmierdzą ? ....

23-11-2017 09:15
Ciekawe co z tego wyrośnie.

22-11-2017 20:13
Wśród banków i sklepów z butami? Słabo, ale obym się mylił Shock

16-11-2017 22:28
V kolumna mi donosi że na żeromie już niedługo będzie sklep wargamera !!!! Smile))) Zbierajcie kasę by zakupy robić tam by nam nie upadłą nowa inicjatywa

21-09-2017 15:21
Ale jaja, jeśli recenzuję coś, co ma związek z Rosją, jutub demonstruje swoją rusofobię i wyświetla "ten film nie jest odpowiedni dla reklamodawców Angry

19-09-2017 19:53
Cholera, wywaliło zupełnie wtyczkę, bo jutub odszedł od flaszki Sad

24-07-2017 13:07
Cold one ty siedzisz w radomiu? Ja ogarniam juz zasady 8ed do 40k i moge grac.ado kings of war zawsze tez chetny jestem wfb umarlo a zombie nastepce made by gw czy potwora frankensteina made by spolec

blank.gif blank.gif
centerb-left.png centerb-right.png
center-left.png center-right.png
centerb-left.png centerb-right.png